wtorek, 14 czerwca 2011

FlowerPower

Czuję się naprawdę świetnie. Jednak poprzez uprawianie sportu, tak samo jak przy jedzeniu czekolady, nasz organizm wydziela te cholerne endorfiny. Szkoda tylko, że przy sporcie trzeba się tyle namęczyć, ale to chyba z jednej strony dobrze, bo czujesz, że coś robisz, czujesz, że się ulepszasz, z każdym kolejnym przebiegniętym kilometrem jesteś coraz bardziej z siebie dumny. Ja przynajmniej tak mam. Tak, biegałam dzisiaj :) .
Nie mogę się doczekać piątku, kiedy odbiorę mojego analoga. Nie mogę się doczekać pierwszych zdjęć nim robionych, chociaż zdaję sobie z tego sprawę, że mogą być nieco ciemne, bądź prześwietlone. nieco...
W sobotę szykuje się dobra impreza u Sebastiana, na którą też nie mogę się doczekać. Jutro, koniecznie muszę kupić sobie strój kąpielowy, bo umrę.




Kocham Edytę Herbuś na tym zdjęciu!
Bożę, czemu ona jest taka boska?!


Piosenka, która będzie mi towarzyszyć do końca życia,
a Lady Gaga zawsze pozostanie królową. 


Asia

Nightmare.

Wybaczcie, miałam tą notkę zamieścić wczoraj (13.06.2011r), ale mój brat zrobił coś z internetem, więc zamieszczam ją dzisiaj. Jest ona dla mnie bardzo ważna, mam nadzieję, że Was to nie zgorszy.

***

Miałam dzisiaj okropny sen. Chyba jeden z najgorszych w moim życiu... Ale może opiszę go potem.

Teraz, na samym początku, chciałam złożyć życzenia osobie, którą kocham najmocniej, która rozumie mnie najlepiej i utrzymuje w ryzach, osobie, a właściwie kobiecie, która sprawia, że chcę być lepszą osobą każdego dnia, która mi powtarza, że nie ma rzeczy niemożliwych... A więc - Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomyślności, cierpliwości dla uczniów, dla swoich dzieci i bliskich, życzę Ci, abyś była z nas dumna i nie musiała wstydzić, życzę Ci błogosławieństwa Bożego, bo wiem, że pokładasz w nim wszelakie nadzieje, życzę Ci, aby w Twoim życiu było jak najmniej trosk... Kocham Cię i życzę Ci wszystkiego najlepszego Mamo.

Moja kochana kuzynko, wiem, że czytasz i Tobie też życzę wszystkiego, co najlepsze - zdrowia, szczęścia, pomyślności, dobrych ocen w szkole i przede wszystkim dobrych wyborów w życiu. Love ya.

Wracając do snu. Śniło mi się, że byłam w centrum handlowym Agora i było tam wielu, naprawdę bardzo wielu moich znajomych. Chodziłam po sklepach, w ogóle w piwnicy był  jakiś hotel (w każdym razie jakieś pokoje i moża było sobie wynająć), no i ja sobie jeden z moim kolegą wynajęłam. Nie wiem dlaczego, ale zaniosłam tam, wszystkie dość cenne mi rzeczy, m.in.: aparaty, laptop, zdjęcia itp. Poszłam na górę i spotkałam kolegę, który jest baaardzo podobny do Stefana z 'Pamiętników Wampirów', gadałam z nim chwilę, on nagle wszedł do centrum handlowego, a ono w jednym momencie się zawaliło, zaczęłam uciekać, ale zauważyłam, że w moją stronę płynie gorąca czerwona lawa, więc zaczęłam uciekać w stronę przeciwną. Odwróciłam się i zobaczyłam sceny makabry... wszędzie leżały jakieś głazy, wszędzie było szkło i ciała, pełno krwi, pogoda w jednym momencie z pięknej stała się strasznie wietrzna i zimna, mimo łez w oczach zaczęłam uciekać i szukać moich przyjaciół, znalazłam kilku i razem biegliśmy w stronę jakiś budynków wysoko osadzonych, nagle wstrząsy ziemi i spadanie stropu centrum handlowego ustało. Weszłam więc do środka Agory i chciałam iść po moje rzeczy do piwnic, ale mój dziadek powiedział, że zrobi to za mnie. Pozwoliłam mu i w tym momencie znowu zaczęły się wstrząsy i wszystko znowu zaczęło zamieniać się w gruz, wiedziałam, że to ja powinnam była wejść do tej piekielnej piwnicy, serce mi pękało, ale biegłam do najbliższego wyjścia. Widziałam spadające obok mnie części sufitu, które zabijały pokolei moich znajomych, nagle moją rękę chwiciła ręka mojego kolegi Johnego. Przytuliłam się do niego i płakałam, płakałam, płakałam. Powiedział, że musimy stąd uciekać,  więć zaczęliśmy uciekać. W biegu spotkaliśmy jeszcze Alejandrę, którą po chwili zmiótł jakiś głaz z powierzni ziemi, poleciała na kilka metrów i spadła na ziemię obok jakiegoś drzewa. Krzyknęłam przeraźliwie i czułam jak moje serce pęka. Podbiegłam do niej i Bogu dzięki ona żyła. Przytuliłam ją i razem z Michałem pomogliśmy jej wstać. Zaczęliśmy biec pod górę, słyszałam płacz i krzyki ludzi, odwracałam się co chwilę i widziałam, jak ognista lawa topi ich ciała, chciało mi się rzygać, ale łzy tamowały przełyk. Po morderczej wspinaczce weszliśmy na samą górę i pobiegliśmy do jakiegos budynku. Był tam mój przyjaciel z klasy Łukasz. Opowiedzieliśmy mu wszytsko, a on stwierdził, że niczego nie czuł i nie słyszał. Serce mnie bolało,  z oczu same leciały łzy. Alejandra i Johny gdzieś sobie poszli, Łukasz wrócił za biurko, a ja zostałam sama.
Wierzę, że każdy sen ma jakieś znaczenie i interpetację. Cały dzisiejszy dzień zastanawiałam się, co on może znaczyć. W końcu stwierdziłam, że muszę być silna i odważna. Nie ważne, czy zostanę sama, zawsze będę musiała sobie poradzić, w każdej sytuacji. Wiem też, że ten sen był zwiastunem zmian jakie przyniosą wakacje. Tylko jakie to będą zmiany, zależy tylko ode mnie...

Zrobiłam Mamie niespodziankę i zawiozłam jej prezent i różę do pracy. Zaniosłam mojego analoga do FotoSerwisu i w piątek będę mogła robić nim już zdjęcia. Z Dukana nic nie wyszło. Ale wiem, że się ogarnę.

Kocham mojego K. i tęsknię.








Asia

sobota, 11 czerwca 2011

Flashback.

Moje modlitwy o ładną pogodę zostały wysłuchane. Thank You. Ale dzisiejszą notkę chcę zacząć od tego, że wczoraj w nocy, dokładnie o 23.28 zostałam tak cholernie miło zaskoczona, nikt mi takiej przyjemności chyba nie sprawił od baardzoo dawna. Mianowicie wszystko zaczęło się od czatu na Facebook'u z niejakim Dawidem aka 'Chorzowskim'. Pisaliśmy coś o truskawkach, zapytał gdzie mieszkam i napisał, że za 40 min. będzie. Myślałam, że to jakiś żart, że takie tylko pisanie... A tu za kilkanaście minut dzwoni do mnie Chorzowski, że mam go nakierować, gdzie ma jechać, osłupiałam momentalnie, ogarnęłam się i podałam właściwą do mnie trasę. Za 15 minut znowu telefon zadzwonił, odebrałam - Chorzowski kazał zejść mi na dół. No to zeszłam (nadal myślałam, że to żart). Nagle, ja patrze a tu Dawid z truskawkami w rękach, czeka na mnie przy aucie. Boże, jakie to było słodkie... w środku nocy przyjechał do mnie kolega z pracy i to w dodatku z truskawkami. Wsiedliśmy do auta i chyba z 3 godziny siedzieliśmy, gadaliśmy i jedliśmy truskawki. Dziękuję Ci Dawid z tego miejsca za to co wczoraj/dzisiaj zrobiłeś. Dziękuję.
Co do dzisiejszego dnia, to muszę powiedzieć, że w całości spędziłam go z rodziną na ogródku, świętując urodziny mamy. Było to co lubię - grill (hamburgery DziadkaDziadka, od których jestem uzależniona), dużo wody i soku pomarańczowego, truskawki, oczywiście moja rodzina i gadanie o wszystkim i o niczym. Naprawdę nie potrzebuje do szczęścia klubów, dyskotek, czy ostrego najebania się do przyjemności, żeby potem mieć co 'opowiadać' jak to niczego nie pamiętam i takie tam pierdoły. Szkoliłam dzisiaj mój angielski(właściwie to amerykański), uczyłam polskiego moich Amerykanów i jadłam masę hamburgerów. Niestety przy grze w siatkówkę i 'kartofla' rozwaliły mi się klapki, ale znalazłam dobrą alternatywę ... ^^
Od wczoraj chodzi za mną piosenka Rock Mafia feat, Miley Cyrus - 'Big, Big Bang'. Coraz mocniej tęsknię  za moim K... Przyjedź już do mnie! Btw. wpłaciłam na UNICEF, Was również do tego zachęcam.
Hmmm, może jeszcze jeden hamburger?

Zdjęcia z dzisiaj

Grillowy outfit
(długie spodnie zamieniłam potem na krótkie spodenki)



Hamburger DziadkaDziadka







Asia

piątek, 10 czerwca 2011

Zenit.

Dzisiejszego dnia znowu nie dopisywała pogoda. Mam na myśli to, że było zimno i smętnie. Ale i tak dzień spędziłam fajnie. Z samego rana przyszła do mnie Jadzia. Zrobiła mi sesję 'z morałem'. Dotyczyła odchudzania. Zdjęcie zamieszczę pod notką. Jadzia to naprawdę bardzo pozytywna osoba, która zawsze ma coś do powiedzenia i zawsze jest radosna, naprawdę z kimś takim jak ona bardzo przyjemnie spędza się czas. Podczas naszej rozmowy o aparatach itp., przypomniałam sobie, że brat powiedział mi, że mamy w domu kilka lustrzanek i analogów. Widząc ekscytację w oczach Jadzi doceniłam to, że mam w domu kilka takich pamiątek. Jak się potem okazało, mam jeszcze do tego kilka obiektywów! No maras! Mam w domu skarb, właściwie to skarby. Idę zanieść go (analoga) w poniedziałek do jakiegoś serwisu czy coś. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę robiła nim zdjęcia! Ciekawa jestem jak mi to będzie szło, biorąc pod uwagę, że nadal ogarniam do perfekcji moją lustrzankę. No ale zobaczymy. Modlę się, żeby jutro była ładna pogoda. W końcu mama świętuje swoje urodziny i zamierzałyśmy zrobić grilla z tej okazji, ale wszystko zależy od pogody. Jestem dobrej myśli- jutro będzie ładnie. Mama zrobiła mi dzisiaj wielką przyjemność, kupując mi truskawki i białą czekoladę. Ale od poniedziałku zaczynam(próbuję) Dukana.
Bardzo tęsknię za moim K. i nie mogę się doczekać, kiedy przyjedzie.

Kilka zdjęć z dzisiaj. 






Piosenka, która rozbudza moje zmysły

Asia
P.S. Przedostatnią notkę napisałam po angielsku, żeby Lucas mógł ją przeczytać :)

Lucas. Lucas's life.

Some time ago I met in internet (livemocha.com) some boy. His name is Lucas. I've started writing with him. Honestly, I can say, that he is the most amazing guy I've ever met. He' so good writer (I always cry reading his poetry), he's also talented. So much talented. His voice is like a voice of angel. He can sing so badly good. I wanna see him live. I hope, that he comes to me. We will be sitting on the stairs and looking to stars. I wanted learn something about his friends, his country, so he sent me few pictures (thank you for that!) . Lucas, I just want to know, that you make me smile every time...

Lucas



Weird glasses xD


Childhood


Friends




Speaking german dog


Asia

czwartek, 9 czerwca 2011

Man down.

Pomimo tego, że pogoda dzisiaj była ohydna, spędziłam bardzo pozytywny dzień. Rano obejrzałam kolejny odcinek mojego nowego-ulubionego serialu 'Teenwolf', który wszystkim bardzo serdecznie polecam. Ogarnęłam się trochę i pojechałam kupić coś mamie na urodziny. Oprócz prezentu kupiłam sobie również bluzkę i spinki-kwiatuszki do włosów w moim ulubionym kolorze. Kupiłam też pizzę, Colę i białą czekoladę. Wróciłam posprzątałam dom i przyjechał do mnie Dawid. Uwielbiam spędzać z nim czas! Uwielbiam to, że jedliśmy wspólnie pizzę, oczywiście pochłanialiśmy białą czekoladę, piliśmy litry Coli i oglądaliśmy wszystko co się da. Dzięki takim osobom jak D. nawet najgorszy dzień potrafi zmienić się w najlepszy. Dziękuję Ci z tego miejsca. Dzisiejsza sesja z M. nie wypaliła, ale może jutro dojdzie do skutku. To zależy od stanu mojej ręki, a mam nadzieję, że jutro będzie już w 100% ogarnięta. Dzisiaj również kminiłam z DziadkiemDziadkiem chyba przez godzinę jak rozwiązać pewne zadanie z matematyki. No i udało się.
Myślałam dzisiaj nad pewną sprawą. Mianowicie jest to sprawa dotycząca biednych i chorych dzieci. Kiedy przeglądałam czasopisma taty National Geographic, natknęłam się na zdjęcia niemowlaków chudych jak patyczki, dzieci starszych jak patyczki... i w momencie kiedy spojrzałam na kupioną bluzkę, pomyślałam, że za te pieniądze jedno dziecko miałoby jedzenie i potrzebne podstawowe rzeczy do życia. Nie chodzi mi o to, żeby robić z siebie Matkę Polkę, chodzi mi o to, żeby przekonać ludzi do pomagania osobom, które tego bardzo potrzebują. Czy nie kraja Ci się serce jak widzisz takie biedne, chude, wychudzone wręcz maleństwo? Mi zdecydowanie tak. Właśnie dołączam do UNICEF Polska. Wszystkich bardzo serdecznie do tego namawiam.

Zdjęcia bluzki i spineczek:





Kocham jak Brata <3
Dawid. 


Today's song. 


Asia

środa, 8 czerwca 2011

alright.

Dzisiaj będąc u lekarza przekonałam się, że aby coś załatwić i to załatwić w miarę szybko, trzeba być wrednym i złośliwym. Tak, to prawda. Niemożliwa mentalność Polaków...
Pozaliczałam dzisiaj wszystko do końca i cieszę się, że to już koniec moich zmagań z nauką na dwa miesiące. Szczerze mówiąc, nie jestem z siebie zadowolona. Wiem, że moje oceny mogły być lepsze, a moja wiedza większa. Moim zdaniem nauka, to jeden z darów od Boga, tylko musimy go chcieć i ciężką pracą zdobywać. Naprawdę jest to bardzo fajne, kiedy ktoś boi się z tobą rozmawiać, bo twierdzi, że się ośmieszy, albo naprawdę miło jest usłyszeć, że ktoś lubi z tobą rozmawiać, bo masz dużo do powiedzenia, mówisz mądrze i twoje riposty są najbardziej ciętymi ripostami na świecie. Jednym z moich postanowień, na przyszły rok szkolny, to postaranie się o jak najlepszą średnią, jak najlepsze oceny i jak najlepsze wyniki z matur.
Po szkole poszłam z Jadzią, po pasek, który już dawno sobie upatrzyłam ^^ , spotkałyśmy mistrzynię w szukaniu ciuchów w SecondHandzie, która znalazła tam oryginalną bluzę z Adidasa i zapłaciła za nią 40zł! Mistrzyni. Poszłyśmy też na lody włoskie, szczerze, były to najlepsze lody, jakie jadłam w Bytomiu! - nic nie przebije lodów włoskich we Włoszech. Tak swoją drogą chciałabym pojechać tam znowu i znowu do Hiszpanii, albo Portugalii... O tak! to jest mój cel na przyszłość - Portugal. A te wakacje spędzam w 100%ach w Polsce. No może zahaczę o Czechy i może uda mi się zwiedzić Pragę.
Moja szczepionka daje mi się we znaki. Chciałabym jednak, żeby jutrzejszy dzień wypalił.


Zdjęcie paska







Jednym z moich wakacyjnych celi jest umieszczenie na ścianie mojego pokoju 'Never give up'.



Każda lekcja z tym piórnikiem jest ciekawsza. 




Uwielbiam kreację Rihanny w tym teledysku. Jest przepiękna <3
btw. jak każda piosenka Rihanny - podoba mi się i ta. 


Asia